Posiadanie długów dla większości
monarchów było zwykłą codziennością i czymś, do czego należało szybko nawyknąć.
Prowadzenie skutecznej polityki, wystawienie odpowiednio dużej armii czy choćby
kupowanie sobie stronników potężnie zadłużało królewską kiesę - o czym dotkliwie przekonali się między innymi francuscy Burboni czy hiszpańscy Habsburgowie. Prawdziwie jednak patologicznym przypadkiem
na liście królewskich dłużników był ostatni elekcyjny król Polski, Stanisław
August Poniatowski. Dłużnik przez całe swoje życie – od burzliwej
młodości aż po swe ostatnie dni.
![]() |
Charles Hanbury Williams (ur. 1708, zm. 1759), wielki zwolennik i protektor Poniatowskiego, względem którego miał dwuznaczne zamiary |
Przyszły król rozpoczął niezdrowy
związek ze światem finansjery już w czasie swojego tournée – mimo, że rodzina
zagwarantowała mu niemałe sumy na podróż po zachodzie Europy, to szybko znalazł
się w paryskim więzieniu – właśnie za długi. Jedynie powiązania Familii
Czartoryskich sprawiły, ze odzyskał wolność. Późniejsze brylowanie
Poniatowskiego na salonach w ślad za swoim możnym protektorem Charlesem
Hanburym Williamsem oraz liczne romanse również nie wpływały dobrze na finanse
Stanisława Augusta. Wreszcie przyszła ambitna polityka (przede wszystkim
kulturalna) nowego króla Polski, a z nią kolejne koszty. Poniatowski zdawał się
nie przejmować faktem, że nie posiada odpowiednich przychodów by zaspokoić
swoje marzenia i potrzeby. Zawsze w końcu mógł przyjąć prezenty od
zagranicznych dygnitarzy reprezentujących przyszłych zaborców...
Jednak prawdziwe problemy zaczęły
się już po trzecim rozbiorze Polski. W rozpadającej się dla wielu Polaków
rzeczywistości obalony król przede wszystkim zamartwiał się, czy oby na pewno
zaborcy pokryją jego zobowiązania majątkowe. Osiągnęły one bowiem astronomiczną wysokość 40 milionów złotych polskich.
Niech wystarczy to, że za takie pieniądze Rzeczpospolita mogłaby spokojnie
utrzymywać 120-tysięczną armię przez caluteńki rok. W czasie wojny w obronie
Konstytucji 3 maja połączone siły Rosjan i Targowiczan wynosiły niecałe 98
tysięcy żołnierzy! To właśnie obietnica spłacenia długów spowodowała, że król
dobrowolnie, na piśmie, zrzekł się polskiej korony.
![]() |
Elżbieta Grabowska (ur. 1748, zm. 1810) królewska metresa niemal do końca życia Poniatowskiego znajdowała się na jego liście płac |
Jak w ogóle mogło do tego dojść?
Według Jana Wróbla król nawet niespecjalnie przepadał za alkoholem, nie palił,
a imprezy w typowo szlacheckim (magnackim) stylu go nudziły – nie lubił bowiem
również obżarstwa. Nie chodziło także o hazard. Fortunę pochłaniało przede
wszystkim utrzymanie rodziny Poniatowskiego – nigdy nie był w stanie odmówić
czegokolwiek najbliższym, a w sprawie utrzymania jedności dóbr swojej drogiej
krewnej (już po rozbiorach) napisał nawet do carycy, prosząc o jej wsparcie na
wiedeńskim dworze. Zakończył go słowami: „Bez Katarzyny II wszystko nie
poszłoby tak dobrze”. Sporo pochłaniało także opłacanie
szantażystów-awanturników, takich jak Genueńczyk pan Bollo czy Amerykanin Littlepage (nazywanych kondotierami dyplomacji).
Wpierw pozyskali od łatwowiernego króla cenne sekrety, a następnie grozili ich
ujawnieniem.
![]() |
książę Aleksander Bezborodko (ur. 1747, zm. 1799) tak jak Poniatowski był faworytem cara Pawła |
Jednak przede wszystkim
zamiłowanie eks-króla do pięknych ubrań, dzieł sztuki i bibelotów prowadziło go
nieuchronnie do bankructwa. Już będąc w Petersburgu bywał po galeriach i
antykwariatach skupując co piękniejsze okazy – a jego skarbnicy załatwiający
jeszcze interesy w Warszawie tylko załamywali ręce. Sprawa była na tyle
fatalna, że Meisner i Kicki postanowili zatrudnić petersburskiego bankiera, by
ten tylko czuwał na miejscu nad wydatkami Poniatowskiego. Stanisław August zaś
zakupione dzieła chętnie rozdawał – zaprzyjaźnionej arystokracji (kanclerz
Bezborodko otrzymał „Apostołów Piotra i Pawła” Rubensa), lub nawet carowi
Pawłowi. Za sprawą biuletynów informacje o życiu raczej cudzoziemskiego
konesera-bogacza, niźli obalonego króla Polski dotarły do opinii publicznej i
wzbudziły ogólny niesmak. Dowiedziano się choćby, że król wzdychał do zbiorów
generalnego prokuratora Imperium Samojłowa, który przecież prowadził śledztwo
przeciw uczestnikom insurekcji kościuszkowskiej.
Skąd brał na to wszystko
pieniądze? Utrzymanie:
- rodziny, której członkowie otrzymywali po kilkaset dukatów rocznie,
- pałacu marmurowego w Petersburgu (gdzie rezydował i wyprawiał przyjęcia na cześć cara),
- najlepszego w Petersburgu lekarza dr Boecklera,
- wybitnego włoskiego dentysty,
- kuchmistrza Tremo
![]() |
Pałac Marmurowy, który Poniatowski otrzymał od cara Pawła został wzniesiony przez hrabiego Orłowa, faworyta Katarzyny II |
kosztowało bez wątpienia krocie.
Podobnie jak sprowadzanie wody do picia z Bristolu oraz mąki z Warszawy (!).
Poniatowski miał otrzymywać od zaborców nie tylko spłacenie swoich długów, ale
też łączną pensję w wysokości 200 tysięcy – jednak z realizacją było już o
wiele gorzej. Odkąd rozdrapano Rzeczpospolitą Austriacy przestali w ogóle
przejmować się dopełnieniem tej należności, zaś Prusacy wypłacali ją z ciągłymi
opóźnieniami. Jedynie Rosjanie, poruczeni przez przychylnego Stanisławowi
Augustowi cara Pawła płacili jak należy. Na ile to jednak starczało? W styczniu
1795 Poniatowski otrzymał pensję w wysokości 50 tysięcy, pieniądze skończyły
się jednak już w sierpniu (a miały starczyć na cały rok!). Męczony przez swoich
bankierów eks-król odmawiał jednak konsekwentnie wykreślenia kogokolwiek ze
swojej długiej listy płac.
![]() |
Castrum doloris (ozdobny katafalk) Stanisława Augusta, grafika ze zbiorów Biblioteki Narodowej w Warszawie |
Do końca życia Stanisław August
Poniatowski próbował wywalczyć u zaborców uznanie dla posiadłości swojej
rodziny, a także zakup własnych nieruchomości w Warszawie (m.in. Łazienek) przez króla
Prus. Jednak raporty jego bankierów, kierujących negocjacjami nie napawały
optymizmem. Ciągły stres z powodu zobowiązań niszczył zdrowie eks-króla, który
jednak nie zdołał się niczego nauczyć z zaistniałej sytuacji i ciągle żył „na
krechę”. Człowiek, który w młodości powiedział, że „punktem honoru każdego
człowieka winno być uiszczanie swych osobistych zobowiązań” nie potrafił
dorównywać swoim życiem tej maksymie. Zmarł 12 lutego 1798 roku w Petersburgu,
nie pozostawiając po sobie testamentu – jakże niewygodnego dla potencjalnych
sukcesorów. Nie był to brak woli ku stworzeniu dziedzictwa, lecz oszczędzenie
problemów rodzinie. Część długów i tak zmuszony był przejąć książę Józef
Poniatowski, by „uratować pamięć śp. Stanisława Augusta od sromoty bankructwa”.
Stryj niewiele mu jednak pomógł – w szufladzie jego biurka znaleziono jedynie
123 dukaty i 55 rubli.
Bibliografia
- Jerzy Łojek, Stanisław August Poniatowski i jego czasy, 1998
- Jan Wróbel, Polak, Rusek i Niemiec, czyli jak psuliśmy plany naszym sąsiadom, Kraków 2015
- Krystyna Zienkowska, Stanisław August Poniatowski, 1998
- Maria Żywirska, Ostatnie lata życia króla Stanisława Augusta, Warszawa 1975
Jak widać problem długów to nie jest nowa sprawa, szczególnie wśród władców... :D Dzisiaj sprawy wyglądają troszkę lepiej, jeśli będzie potrzeba, z pomocą przybiegnie kancelaria oddłużeniowa, a wcześniej... Ciekawe historie, szkoda, że nie będzie więcej ;)
OdpowiedzUsuń